Nowa Religia

Na przestrzeni wieków ludzie szukali eliksiru nieśmiertelności. Obecnie nauka zna wiele teoretycznie możliwych sposobów „przedłużenia życia”. Przeglądając prasę czy oglądając telewizję nieustannie natrafiamy na informacje o cudownych sposobach na wieczną młodość i zachowanie życia. Tysiące naukowców zaangażowanych w różnego rodzaju projekty, miliony dolarów przeznaczanych na badania i ciągle niezaspokojone pragnienie nieśmiertelności i młodości.

Nieustanna młodość jak i chęć zapewnienia wiecznego życia, bez umierania to dzisiaj jedno z głównych pragnień społeczeństw zachodu. Kolejne setki złotych przeznaczanych na kosmetyki, operacje plastyczne i diety cud. Wszystko po to aby zachować młode ciało. Codzienna pogoń za czymś czego nie da się osiągnąć w doczesnym rozumieniu. Ostateczny efekt podejmowanych w tym kierunku starań w każdym przypadku jest taki sam – rozkładające się w grobie zwłoki. Mimo tego, każdego dnia naukowcy skutecznie zasiewają w naszych sercach fałszywą nadzieję wiecznej młodości. Religia iluzji, którą stworzyli współcześni kapłani skalpela i botoksu, wmawiając nam że jesteśmy w stanie przezwyciężyć czas. Co jest wspólnym mianownikiem jej wyznawców? Niewiara i kult swojego ciała. Fałszywa wizja życia, którą możemy oglądać na ekranach naszych telewizorów, nadzieja na długie życie, a nawet przezwyciężenie śmierci.

Niezrozumienie i odrzucenie Boga popycha ludzi w stronę szalonych i absurdalnych pomysłów. Ignoranci próbują uniknąć tego co nieuchronne – śmierci i życia pozagrobowego. Ziemskie życie uwodzi i przyciąga wydawać by się mogło nieskończonością. Owo mylne przeświadczenie podsycają kolejne odkrycia naukowe, mające potwierdzać przekraczanie przez człowieka „nieprzekraczalnych” granic. Wszystko sprowadza się do ciągłego poszukiwania odpowiedzi na zagadkę życia i śmierci która zaprzeczy istnieniu Boga. Ten, kto w śmierci widzi jedynie koniec wszystkiego z pewnością będzie wierzył mocy złudzeń. Zachowanie tej grupy ludzi wydaj się logiczne. Ale co z tymi którzy deklarują swoją wiarę w Boga, a dali omamić się tej wizji?

Jako muzułmanie powinniśmy zrozumieć, że inwestycja w życie doczesne przyniesie zysk równy zeru. Zainwestujmy zatem dane nam przez Boga dobra jak czas, zdrowie, umiejętności i pieniądze w to co przyniesie pewny zwrot wyłożonego przez nas kapitału – w raj. I pamiętajmy, że w tego typu inwestycji śmierć jest traktowana wyłącznie jako konieczny etap wypłaty tak oczekiwanego przez nas zysku.

Czytaj więcej

Cisza

Godzina 15:20 zaczynam klikać w klawiaturę niemocy. Ostatni raz patrzę na miasto którego już nie ma i na to co jest… na kolejne publikacje na temat Aleppo, zdjęcia zamordowanych dzieci.

Aleppo przepraszam, że kiedy mówisz ja milczę i odwracam swój wzrok. Tysiące słów tysiące zdjęć i ta przerażająca cisza świata. Wrzucam z siebie słowa niemocy… znowu przegrywam…

Jedno wiem na pewno potrzebuję ciszy jak Ty by odejść i spokojnie zamknąć swe oczy. Przerażający dźwięk dziecięcych łez… patrzę… Ten krzyk to kara … Już nie mogę się cofnąć by powiedzieć „nie”…

Wciąż na szklanych ekranach widzę… moje powieki zamyka bezsilność… Aleppo wybacz…
Wytężam swój słuch i wciąż słyszę tanie szkice kazań imamów, księży i rabinów..
Klik klik przemówienie polityka napisane… gra pięknych słów aby uspokoić sumienie…

Nowa wiadomość w internecie…

Chciałbym móc wyjść z więzienia niemocy…

Rozpiera mnie wstyd i strach przed tym co może być jutro…. Przepraszam Aleppo
Wpatrzony w ostatnie promienie słońca i noc która przychodzi zasłaniając moją bezsilność… Aleppo to ostatni klik na mojej klawiaturze… ostatni promień słońca, widząc ciebie tracę sens… czuję, że to już koniec… Przepraszam Aleppo…

autor JD

Czytaj więcej

1825 kroków…

Przez ostatnich pięć lat cały świat milcząco przygląda się temu jak niewinne dzieci, mężczyźni i kobiety giną w Aleppo. Poszczególne państwa i ich politycy podzielili się na tych, którzy popierają interwencję na tamtym terenie USA i tych, którzy uważają za słuszne działania Rosji. Ale czy dla dziecka ma znaczenie od czyjej bomby zginie?

Wydarzenia mające miejsce w Syrii, jakkolwiek nieporównywalnie tragiczniejsze od czasów, w których dorastałem to paradoksalnie przypomniały mi fragmenty mojego dzieciństwa. Dzieciństwa chłopca wychowywanego w czasach Układu Warszawskiego, który nie rozumiał co się wokół niego dzieje. Przychodzi mi na myśl jedna z wiadomości zasłyszanych przeze mnie przypadkiem w Dzienniku Telewizyjnym: „Amerykanie skierowali w nas swoje Pershingi”. W umyśle dziesięciolatka brzmiała ona mniej więcej tak: jacyś Amerykanie nienawidzą mnie i chcą zniszczyć moją piaskownicę swoimi Pershingami! Ale skąd kowboje mają rakiety i dlaczego wycelowali właśnie we mnie?! Po kilkunastu latach historia się powtarza. Tym razem to Rosjanie wymierzyli swoje Iskandery w Polskę. Pytanie pozostało aktualne: dlaczego?

Dziś miliony małych Syryjczyków nie są w stanie pojąć piekła, które im zgotowano, a ja nie umiem sobie nawet wyobrazić rozmiaru ich przerażenia, bólu i tęsknoty za poczuciem spokoju i bezpieczeństwa. Czy tak powinno wyglądać ich dzieciństwo?

Zanim zacząłem zastanawiać się nad tym, zadałem sobie pytanie jak wytłumaczyć naszym dzieciom, że nie powinny czuć do nikogo nienawiści. Jak przekonać ich, że Amerykanin, Rosjanin, Chrześcijanin, Muzułmanin, Żyd czy nawet kosmita to nie wróg, kiedy zgodnie z retoryką polityków musimy się bać Niemca bo jest Niemcem, Rosjanina bo jest Rosjaninem, Żyda bo jest Żydem, Muzułmanina bo jest Muzułmaninem… Czy jesteśmy w stanie zatrzymać tą niszczącą pseudo edukację, po to aby nie zobaczyć pewnego dnia w oczach naszych dzieci strachu przed spadającymi bombami?

Pięć lat – 1825 dni milczenia świata wobec mordu w Syrii…1825 kroków do gehenny, Każdy dzień…kolejny krok…

Jeżeli nie przerwiemy fali nienawiści nie będziemy czytać imion naszych pociech na listach przedszkolaków, uczniów czy studentów lecz na nagrobkach.

Zaprzestańmy milczenia, którego efektem są ofiary tych wszystkich bezsensownych konfliktów. Musimy uwierzyć, że jesteśmy godni życia bez strachu.

autor:JD

Czytaj więcej

Choroba zakaźna

Wszyscy mniej więcej wiemy, co oznacza i z czym w rzeczywistości wiąże się pojęcie nacjonalizmu, ale zwykle nie myślimy o nim jako o „chorobie zakaźnej”. Tymczasem zarówno historia jak i obecna sytuacja na świecie ukazują nam, że nacjonalizm może nie tylko infekować osoby, grupy ludzi, a nawet całe narody, ale realnie zagraża wyginięciem całego gatunku ludzkiego.

Bo czym w istocie jest nacjonalizm? Wielu z was może kojarzyć go z faszyzmem bądź nazizmem – z krzyczącą postacią z małym wąsikiem pod nosem. Nieliczni zdają sobie jednak sprawę z tego, że tak naprawdę istnieje w każdym z nas jak … komórki rakowe. Śmiercionośne komórki, które czekają jedynie na odpowiedni zbieg okoliczności aby się obudzić. Dlatego jest największym zagrożeniem dla doczesnego świata.

Spójrzmy na nacjonalizm jak na globalną markę, przykładowo jednego z producentów napojów energetycznych. Zarówno nacjonalizm jak i owe rzekomo odżywcze napoje są szkodliwe dla ludzkiego życia. Mimo to producent niezachwianie obiecuje nam same profity: zwiększenie możliwości fizycznych i uzyskanie przewagi nad innymi. W rzeczywistości okazuje się, że nasza aktywność wzrasta … ale tyko na chwilę. Spustoszenie jakie powoduje wypicie takiego napoju w organizmie jest natomiast ogromne. Niestety o negatywnych skautkach swojej decyzji zdajemy sobie sprawę zbyt późno.

Dlaczego nacjonalizm jest tak groźny? Odpowiedz jest prosta, ponieważ jego mutacja może doprowadzić do ludobójstwa. Przypomnijmy sobie genezę budowy komór gazowych, pogromu Wołyńskiego, Katynia i innych zbrodni…

Kilka lat temu gdy pierwszy raz czytałem o Rzezi na Wołyniu nie mogłem uwierzyć, że ludzie są w stanie dokonać tak strasznego mordu. Relacje świadków solidnie utknęły w mojej pamięci, zwłaszcza przerażające opisy pomordowanych ciał kobiet, dzieci i starców.

Dziś ta „globalna marka” jaką jest nacjonalizm, która doprowadziła do eksterminacji tak wielu niewinnych istnień ludzkich odradza się w Europie. Czy kolejny raz doprowadzi ten kontynent do przerażającej katastrofy? W którym momencie zdamy sobie sprawę, że nie jest to dobra droga do budowania lepszej przyszłości…

 autor:JD

Czytaj więcej

Obojętność

Obojętność nie zniknie

Obserwując medialny szum na temat fali uchodźców rodzi się pytanie: gdzie jest człowiek? Patrząc na dramatyczne obrazy budzące skrajne emocje – falę bezosobowej masy ludzi na granicach Europy – przeplatające się ze ściskającymi za serce zdjęciami dzieci, którym nikt nie jest w stanie spojrzeć w oczy, należy zadać sobie pytanie: kim jesteśmy?

Obojętność nie zniknie. Ale czy przypadkiem jej nie pomagamy? Codzienne informacje o możliwych zagrożeniach społecznych dla Europy ze strony uchodźców wywołują w nas sztuczne poczucie strachu, który paraliżuje ludzkie zachowania. Siedząc wygodnie z pilotem w ręku nie zastanawiamy się nad ludzkim dramatem. Czy chcielibyśmy zobaczyć takie sceny z udziałem samych siebie?
Jesteśmy uwikłani w propagandę agresji i nienawiści, która zaciera w nas racjonalną ocenę sytuacji. Szokujący dramat rozgrywający się na naszych oczach rzeczywiście w pierwszej chwili może budzić dezorientację.
Rasizm, nacjonalizm, ksenofobia nie są jednak do pogodzenia z wartościami, na których zbudowana jest Europa. Stosunek do uchodźców jest dla nas wszystkich doświadczeniem człowieczeństwa, w którym kończy się narracja logiczna i przestajemy rozumieć otaczający nas Świat. Lecz obowiązkiem każdego z nas jest odważne przekraczanie wydawało by się logicznych granic.
Jeżeli są ludzie potrzebujący, to mamy obowiązek próbować im pomóc niezależnie od ich koloru skóry i religii.
Rzadko dzieje się tak że w życiu musimy ustawić sobie poprzeczkę tak wysoko ale to nie my wybieramy sytuację ale sytuacja wybiera nas. Nie ma sensu budować mitów o sobie. To w jaki sposób sprostamy obecnemu „kryzysowi uchodźców” pokarze nam prawdę o nas.
Jak powinniśmy się do tego przygotować jako społeczeństwo? Jakich błędów nie należy popełniać? Kto powinien wziąć odpowiedzialność za rozwiązanie ewentualnych problemów? Każdy z nas zadaje sobie te pytania – zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy przyjmowania przez Polskę uchodźców. Nie da się na nie odpowiedzieć w żadnym tekście prasowym, ustawie czy dyrektywie i w rzeczywistości nie chodzi o to, żeby odpowiedzieć na wszystkie pytania. Nie ma potrzeby tworzyć zarówno nowego prawa jak i systemu pomocy ponieważ to nie rozwiąże „kryzysowej” sytuacji. Codziennie ubieramy problemy w miliony słów, tysiące zadań, a tak naprawdę prawdziwe rozwiązanie znajduje się w nas samych. Wystarczy, że patrząc na osobę, która stoi na przeciwko nas zobaczymy w jego oczach człowieka. To właśnie jest największa, a jednocześnie najbardziej „banalna” tajemnica rozwiązania, stojącego przed każdym z nas, problemu uchodźców – człowieczeństwo.

autor:JD

Czytaj więcej